Przejdź do treści

Mistrzyni gimnastyki sportowej Simone Biles – czego mnie nauczyła?

Jest duże prawdopodobieństwo, że nawet jeśli nie interesujesz się gimnastyką sportową, to kojarzysz tę zawodniczkę – Simone Biles. Wielka postać światowej gimnastyki sportowej, można powiedzieć, że to mistrzyni gimnastyki sportowej.

Już od pewnego czasu chodziło mi po głowie napisanie artykułu o Simone Biles. Odkąd obejrzałam Masterclass. Projekt, w którym gwiazdy różnych dziedzin życia uczą innych tego, w czym są najlepsi – Simone uczyła oczywiście gimnastyki. Niestety, co chwilę pojawiały się inne tematy. W danym momencie wydawały się bardziej trafione, w efekcie opisanie historii tej zawodniczki musiało poczekać. Cieszę się, że tak się stało, bo gdy Igrzyska trwają w najlepsze, a zawodniczki gimnastyki sportowej kończą rywalizację, to idealny moment, by wrócić do tego tematu.

Historyczne osiągnięcia Simone Biles

Dla tych którzy są mniej wtajemniczeni, jeśli chodzi o gimnastykę sportową. Simone Biles ma 4 złote medale i 1 brązowy Igrzysk Olimpijskich 2016 w Rio de Janeiro, posiada najwięcej spośród gimnastyczek, bo aż 25 medali Mistrzostw Świata. I w sumie można by jeszcze dużo wymieniać jej osiągnięcia. Po prostu mistrzyni gimnastyki sportowej.

Igrzyska Olimpijskie w Tokio – ogromna presja

Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio była faworytką do złota praktycznie w każdej z 5 konkurencji indywidualnych. Umiejętnościami sportowymi znacznie przerasta swoje rywalki. Do tego stopnia, że nawet znaczny błąd w wieloboju przy wykonywaniu elementów przy bezbłędnym wykonaniu rywalek, gwarantowałby jej złoty medal. Nieraz słyszałam, jak eksperci przed dużą imprezą mówili, że tylko ona sama może się wyeliminować z rywalizacji o medal. I tak się stało podczas Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020. Jak sama powiedziała w wywiadzie, ze względu na problemy mentalne, przede wszystkim ogromną presję, nie czuje się na siłach by przystąpić do rywalizacji. Byłoby to zbyt ryzykowne dla jej zdrowia. Tym samym pokazała ogromną słabość czy wielką siłę?


Igrzyska Olimpijskie w Tokio – wielki powrót

Kiedy wydawało się, że to już koniec przygody Simone Biles z Igrzyskami w Tokio 2020, ona stanęła na starcie finału ostatniej konkurencji indywidualnej w gimnastyce sportowej – ćwiczenia na równoważni. Warto przypomnieć, że w eliminacjach zakwalifikowała się do finałów wszystkich czterech indywidualnych konkurencji, konkurencji wielobojowej i występu drużynowego. Po skoku w pierwszym konkursie finałowym (występ drużynowy), systematycznie rezygnowała z pozostałych startów. Ostatecznie wróciła na ostatni start i sięgnęła po trzecie miejsce, powiększając swoją kolekcję o kolejny medal Igrzysk Olimpijskich.

Czego się nauczyłam od Simone Biles?

Gdyby nie ta historia z Igrzysk, pewnie zaczęłabym od czegoś innego. Natomiast sposób w jaki Simone Biles zareagowała na swoje samopoczucie psychiczne sprawił, że dała ogromny przykład odwagi, dojrzałości i tego jak można dbać o siebie. Pokazała całemu światu, że czasem warto, a nawet trzeba odpuścić. Jej decyzja stała się pretekstem do dyskusji o zdrowiu psychicznym zawodników oraz o funkcjonującym stereotypie sportowca – mistrza (niezniszczalny, co by się nie działo niezłomny i za wszelką cenę dążący do celu).

Co ciekawe, Simone Biles podczas Masterclass bardzo dużo opowiadała o swoim przygotowaniu mentalnym i wspominała o współpracy z psychologiem. Stosuje ćwiczenia oddechowe i koncentruje się na „tu i teraz”. Ma wypracowane rutyny, które sprawiają, że po przedstawieniu się stres odpuszcza. bo skupia się na całej procedurze przed startem i na tym co jest pod jej kontrolą. Jeszcze wcześniej, przed zawodami, ważnymi elementami są: jedzenie, muzyka czy makijaż dopasowany do stroju i samopoczucia. Każdego roku wyznacza cele krótko i długoterminowe. Ma wypracowany swój dialog wewnętrzny i stosuje trening wyobrażeniowy. Brzmi profesjonalnie?

Dla mnie niewątpliwie jest mistrzynią gimnastyki sportowej i jest prawdziwą mistrzynią Igrzysk Olimpijskich, bo pamiętając o idei olimpizmu – tu oczywiście liczą się medale, ale również postawa. W jednej z rozmów spodobało mi się zdanie mojej koleżanki psycholożki Anny Ussorowskiej, że „trzeba być silnym, żeby być słabym”.


O autorce

Natalia Pawelska

Absolwentka i wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, związana z Fundacją Sportu Pozytywnego, psycholog sportu i socjolog. Świetnie czuje się zarówno w pracy z amatorami, jak i ze sportowcami wyczynowymi. Współpracuje z kadrą narodową w łyżwiarstwie szybkim na krótkim torze, ma też na koncie pracę z kadrą paraolimpijską w lekkoatletyce przed Igrzyskami Paraolimpijskimi w Rio de Janeiro.  W wolnym czasie czyta i ogląda kryminały – lubi rozwiązywać zagadki i zgłębiać mechanizmy, które kierują ludźmi. Gdyby nie wrodzona wrażliwość, zostałaby śledczą w policji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.